Strona Główna  |  Sędzia Dariusz C.  |  Krótka historia upadłości Eko-Mysiadło  |  Długa historia Eko-Mysiadło  |  Prasa  |  Komentarze

  
Życie Warszawy
2003.05.17-18

Jak CLiF z popiołów
 
     
 
Kilka tysięcy klientów CLiF-a liczy, że uda im się w końcu odzyskać wyleasingowany sprzęt, za który już dawno zapłacili. Ale droga przed nimi jeszcze bardzo długa.


Uwierzyłem, że Polska jest państwem prawa - powiedział Życiu Warszawy tuż po ogłoszeniu wyroku Dariusz Baran, prezes CLiF, który od grudnia 2001 r. zabiegał o uchylenie decyzji o upadłości firmy. Przed spotkaniem z byłym już syndykiem masy upadłości swojej spółki prezes nie chce nic więcej komentować.

Wyrok oznacza, że nie ma upadłości spółki. Teraz sąd musi rozpatrzyć sprawę na nowo. Może po raz drugi ogłosić upadłość. Ale, na pewno wpływ na decyzję będzie miał piątkowy wyrok Sądu Najwyższego. A ten uzasadnił swoje postanowienie tym, że w sądzie drugiej instancji nie została właściwie przeprowadzona procedura oferty układu w upadłości, którą złożył zarząd CLiF. Ponadto upadłość w pierwszej instancji ogłoszono, zarzucając spółce nierzetelne i niezgodne z polskimi przepisami o rachunkowości prowadzenie ksiąg.

Tymczasem w piątek Sąd Najwyższy stwierdził, że CLiF prowadził księgowość zgodnie z przepisami i w standardach polskich i europejskich, do czego był zobligowany jako spółka publiczna, notowana na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych.

Bankowa oferta

O sprawie CLiF pisaliśmy już wielokrotnie. Spółka powstała przed jedenastoma laty. Zajmowała się usługami leasingowymi dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przez dziesięć lat firma się rozrosła. W 2001 r. banki zaprzestały finansowania niezależnych od nich przedsiębiorców leasingowych. Kilka miesięcy wcześniej Kredyt Bank zaproponował akcjonariuszom CLiF odkupienie znacznego pakietu akcji za cenę wielokrotnie niższą niż na giełdzie.

- Kiedy nie doszło do transakcji Kredyt Bank przestał dotrzymywać pewnych umów zawartych wcześniej ze spółką. Na przykład nie sprzedawał naszych papierów dłużnych, mimo że się do tego zobowiązał. Wobec tak agresywnego postępowania, zarząd CLiF złożył do sądu wniosek o postępowanie układowe. Natomiast Kredyt Bank wystąpił o upadłość - wspomina Dariusz Baran.

Upadłość CLiF Warszawski Sąd Upadłościowy ogłosił 12 grudnia 2001 r. Wystąpiły o nią Kredyt Bank, Polski Kredyt Bank (zależny od Kredyt Banku) i BGŻ.

O powiązaniach Kredyt Banku z sędzią Dariuszem C., pod którego przewodnictwem ogłoszono upadłość CLiF pisaliśmy już wielokrotnie. Przypomnijmy, że był on kanclerzem w prywatnej Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji. Uczelnia ta nabyła od banku żaglowiec Fryderyk Chopin za stosunkowo niską kwotę, której spłatę bank rozłożył na 10 lat. Kredyt Bank był też beneficjentem innych kontrowersyjnych decyzji sędziego C. Dziś wobec niego prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne.

Płać drugi raz

Po ogłoszeniu upadłości CLiF czarne dni zaczęły się nie tylko dla prezesa i zarządu spółki, ale też dla klientów CLiF. Pisma od syndyka spółki otrzymało kilka tysięcy przedsiębiorców. Wcześniej brali oni samochody i środki produkcji z przeświadczeniem, że po spłaceniu rat staną się ich właścicielami. Tak było kiedy CLiF miał się dobrze. Wykupywali przedmioty leasingu za jedną dodatkową ratę.

Właściwie nie musieli jej uiszczać, bo tyle wynosiła kaucja jaką musieli wpłacić przy podpisywaniu umowy.

Andrzej Kruszyński z Warszawy w 1999 roku wziął w leasing poloneza trucka. Zawarł umowę wraz z ofertą pisemną wykupu przedmiotu leasingu po spłacie ostatniej raty. Uiścił ją w czerwcu ubiegłego roku. Wysłał pismo o możliwość wykupu samochodu zgodnie z ofertą dołączoną do umowy. Okazało się, że jest to niemożliwe. W odpowiedzi dostał pismo podpisane przez syndyka CLiF. Była to oferta nabycia samochodu ciężarowego poloneza truck 1,9 D po cenie rynkowej, która będzie ustalona przez biegłego z listy Sądu Okręgowego w Warszawie.

Miał wybór: albo jeszcze raz zapłaci za samochód, albo będzie musiał go odstawić z powrotem do CLiF. W podobnej sytuacji znalazło się kilka tysięcy leasingobiorców.

Zadziałali razem

- Wówczas się zorganizowaliśmy, powołując Stowarzyszenie Ochrony Praw Przedsiębiorców. Tak łatwiej było występować wobec syndyka. Było to logiczne, bo spłacając raty zapłaciliśmy za przedmiot leasingu ponad sto procent jego wartości. Płacenie za to samo jeszcze raz wielu doprowadziłoby do bankructwa - powiedział nam Piotr Rogulski, szef firmy Venice.
 

Życie Warszawy   / www.zw.com.pl /   2003.05.17-18

 
     
 
 
 
Życie Warszawy
2002

Ręka w rękę?
 
     
 
Sędziego Czajkę, który ogłosił upadłość firmy CLiF, łączyły zagadkowe powiązania z Kredyt Bankiem, zainteresowanym przejęciem CLiF-a. Prywatna szkoła, gdzie pracuje Czajka, nabyła luksusowy żaglowiec, który wcześniej należał do banku..


Upadłość CLiF-a sąd pod przewodnictwem sędziego Dariusza Czajki ogłosił 12 grudnia 2001 r. Miesiąc wcześniej wystąpiły o nią banki: Kredyt Bank SA, Polski Kredyt Bank SA i BGŻ SA. Warszawski sąd gospodarczy oddalił jednocześnie wniosek złożony przez zarząd spółki o otwarcie postępowania układowego, które dawało firmie szansę na przetrwanie.

Informacja o upadłości firmy wywołała panikę wśród jej klientów. Przed siedzibą Centrum przy ulicy Połczyńskiej zbierały się setki zdenerwowanych przedsiębiorców. Wśród nich łatwo było dostrzec osoby z pierwszych stron gazet. W CLiF-ie samochody w leasingu kupili m. in. Marek Kościkiewicz, lider zespołu De Mono, a także znany warszawski adwokat i senator Robert Smoktunowicz. Ofiary manipulacji Klienci spółki twierdzą, że padli ofiarą manipulacji Kredyt Banku, który od dłuższego czasu był zainteresowany przejęciem CLiF-a. Uważają oni, że CLiF celowo odcięto od finansowania, by osłabić spółkę, a potem łatwo przejąć ją za bezcen. Jak powiedziano nam w biurze prasowym Kredyt Banku, jego władze nie chcą się wypowiadać w żadnej kwestii dotyczącej Centrum, bo sprawą tą zajmuje się już syndyk. "Życie Warszawy" dotarło jednak do dokumentu z 23 marca 2001 r. skierowanego do zarządu CLiF-a. Wynika z niego, że Kredyt Bank rozważał możliwość nabycia pakietu akcji stanowiącego nie mniej niż 20 proc. kapitału akcyjnego CLiF SA za cenę do 7.5 mln zł. - Cena w tej ofercie była dla nas nie do przyjęcia. Wówczas wycena całej spółki wynosiła 130 mln zł, pakiet 20-proc. wart był więc 26 mln zł - mówi Dariusz Baran, były prezes CLiF-a. Zwraca przy tym uwagę, że kłopoty jego firmy zaczęły się właśnie na przełomie 2000 i 2001 roku, gdy banki przestały finansować CLiF-a. Poszkodowani przedsiębiorcy wskazują na powiązania sędziego Czajki z Kredyt Bankiem. Czajka jest też kanclerzem w Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji, gdzie odpowiada za finanse. Placówka ta od grudnia 2000 r. jest właścicielem żaglowca "Fryderyk Chopin". Wcześniej jednostka należała do Kredyt Banku. " Skąd istniejąca od trzech lat EWSPiA miała pieniądze na taki luksus" - pytają leasingobiorcy z CLiF-a. - Bryk "Fryderyk Chopin" nie jest moją własnością. Należy do szkoły, która kupiła go za 550 tys. dolarów. A szkołę założyło Zrzeszenie Prawników Polskich, które istnieje od 50 lat - tłumaczy sędzia Dariusz Czajka. EWSPiA wykorzystuje żaglowiec, organizując m. in. rejsy integracyjne dla studentów, a także rejsy komercyjne. Leasingobiorcy dotarli również do dokumentów, z których wynika, że wyznaczony przez sędziego Czajkę syndyk CLiF-a Sławomir Zaborowski sporządził sprawozdanie finansowe za ub. r. spółki BFI Serwis. Spółka ta w 99.99 proc. zależna jest od Kredyt Banku. Czy w sytuacji, gdy bank ten jest wierzycielem CLiF-a, syndykiem masy upadłościowej spółki powinien być człowiek w jakikolwiek sposób z nim powiązany? Kto wybrał Syndyka? - Rzeczywiście, moje biuro rachunkowe sporządziło sprawozdanie dla BFI Serwis - przyznaje Zaborowski. Nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, czy w takiej sytuacji powinien przyjąć funkcję syndyka CLiF-a. Czajka podkreśla, że syndyk wybierany jest decyzją sądu, a nie jednego sędziego. Tyle tylko, że składowi sędziowskiemu sam przewodniczył. Sędzia tłumaczy, że Zaborowski to finansista, a CLiF był pośrednikiem na rynku finansowym, stąd więc taki wybór. - Nie wiedziałem natomiast, że pan Zaborowski sporządził sprawozdanie finansowe dla spółki zależnej od Kredyt Banku - dodaje Czajka.

Życie Warszawy   / www.zw.com.pl /   2002

 
     
 
 

 długa historia Eko-Mysiadło  >>      
Strona główna  >>