| |
|
| | | |

RMF / FM
13-06-2005
Sędziowie pod sąd
 |
 |
 |
 |
| |
|
|
| |
Sędziom łatwo uniknąć kary, bo chroni ich immunitet / arch. RMF
Policjanci, duchowni, lekarze czy sędziowie - to grupy, którym powinniśmy ufać
najbardziej. Grupy, których obowiązkiem jest dbanie o obywateli. Okazuje się
jednak, że to tylko teoria.
Szara codzienność dowodzi, że nie ma świętości i ponure afery zdarzają się
wszędzie - także na komisariatach, plebaniach czy w szpitalach. Szczególnie zaś
bulwersują te, które dotyczącą ludzi mających stać na straży praworządności w
państwie, czyli sędziów. A afer sędziowskich w naszym kraju ostatnio niestety
nie brakuje.
Wyroki po znajomości
Dziś sąd dyscyplinarny miał zająć się sprawą uchylenia immunitetu sędzi z
Gdańska, która miała wydawać korzystne wyroki po znajomości z adwokatem. Do 27
czerwca sąd dyscyplinarny odroczył jednak posiedzenie. W uzasadnieniu tej
decyzji przewodniczący sądu Kazimierz Klugiewicz poinformował, że daje sędzi
Magdalenie Płonce możliwość zajęcia stanowiska w tej sprawie. Sprawie, o której
zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik powiedział, że to "bomba,
jakiej jeszcze w Polsce nie było".
Aferę ujawnili dziennikarze "Gazety Wyborczej". Jej bohaterką była sędzia
Magdalena Płonka - przyjaciółka aresztowanego wcześniej za korupcję adwokata
Piotra Pietrasa. Pani sędzia wydawała korzystne dla jego klientów postanowienia,
natomiast sam adwokat za taką pomoc brał od przestępców łapówki. Po pierwszym
artykule w tej sprawie, Płonka zażyła wielką ilość proszków i z objawami
zatrucia trafiła do szpitala. Po dwóch dobach wróciła do domu. W końcu zgłosiła
się do prokuratury zeznawać. Kobieta została zawieszona w obowiązkach
służbowych, a dzisiaj gdański sąd dyscyplinarny zdecyduje o uchyleniu jej
immunitetu.
Drugim gdańskim sędzią, który może stracić swój immunitet w związku z tą sprawą
(sąd zajmie się jego sprawą w następny poniedziałek) jest Rafał Strugała. On
także został odsunięty od wykonywania obowiązków służbowych. W przypadku
Strugały chodzi o brak nadzoru służbowego nad sędzią Płonką. Afera ta miała
zresztą więcej konsekwencji personalnych: prokurator krajowy Karol Napierski
odwołał z funkcji szefa Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim Bogusława
Jankowskiego. Z kolei minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas odwołał
wiceprezesa gdańskiego sądu okręgowego Leszka Meringa, który miał sterować
przebiegiem procesów.
Według doniesień prasowych, w sprawę dotyczącą przestępczych praktyk w pomorskim
wymiarze sprawiedliwości zamieszanych jest co najmniej czterech prokuratorów
rejonowych, dwóch sędziów i adwokat. Ich działalność pomogła kilkunastu bandytom
uniknąć kar.
Afera goni aferę
Aferą korupcyjną może się "pochwalić" także częstochowski wymiar
sprawiedliwości. Wszystko zaczęło się w 1992 od policjantów, którzy
podsłuchiwali telefony przestępców. I usłyszeli, że w pomoc w uwolnienie z
aresztu trzech paserów - członków łódzkiego gangu samochodowego - zaangażowali
się prawnicy. Prokuratura o wzięcie łapówek oskarżyła ówczesnego sędziego Sądu
Wojewódzkiego w Częstochowie Włodzimierza C., szefa prokuratury w Jastrzębiu,
Jerzego T., oraz adwokata Marka R., który pośredniczył w przekazywaniu
pieniędzy. Akt oskarżenia trafił do częstochowskiego sądu w 1996 r., ale
sędziowie poprosili o przeniesienie sprawy. I zaczęło się: najpierw akta
wędrowały między sądami i prokuraturami, potem niektóre zarzuty się przedawniły,
a gdy w końcu zapadł wyrok, natychmiast został uchylony ze względów
proceduralnych.
Niektórzy sędziowie stają przed sądem jako... oskarżeni / arch. RMF
Finału może nie mieć także inna afera - z sędzią Waldemarem Z. w roli głównej.
Inowrocławski sędzia, dorabiający u pewnego przedsiębiorcy jako radca prawny,
podrobił podpisy na ponad 30 fakturach. Śledztwo w tej sprawie zakończyło się
kilka miesięcy temu, ale oskarżonego nie można było skazać, bo... chronił go
immunitet sędziowski. Kiedy przestał, Waldemar Z. zniknął. Wystawiono nawet
nakaz zatrzymania go i doprowadzenia do prokuratury. Ale za każdym razem policja
nie zastawała go w domu. Sędzia nie pracuje, jest zawieszony w czynnościach
przez sąd dyscyplinarny. W tej sytuacji prokurator rejonowy wystąpił do Sądu
Rejonowego w Inowrocławiu o tymczasowe aresztowanie. I sąd aresztował Waldemara
Z..... na 14 dni.
Kara nie ominęła za to sędzi z Ropczyc, na Podkarpaciu. Elżbieta Wrona została
usunięta z zawodu ponieważ skłamała w swoim oświadczeniu lustracyjnym. Jak
argumentował sąd dyscyplinarny, pani sędzia utraciła niezbędny w tej pracy
atrybut, jakim jest nieskazitelny charakter.
Więcej szczęścia miał sędzia Dariusz Czajka, który nie został usunięty z zawodu
tylko przeniesiony na inne stanowisko. Sędzia został oskarżony o przewinienia
dyscyplinarne. Sąd Najwyższy doszedł do wniosku, że orzeczona kara nie jest
rażąco łagodna: "być może jest łagodna, ale nie rażąco. Tylko gdyby była rażąco
łagodna, sąd musiałby ją zaostrzyć".
Uczciwi nie mają łatwo
Sędziowie nie mają łatwego życia. Ciągłe kontakty ze środowiskiem przestępczym,
nietykalność zagwarantowana immunitetem - to jak kuszenie losu. Są jednak tacy,
którzy nie uginają się pod naciskami. Niestety, nie zawsze spotyka ich za to
nagroda. "Rzeczpospolita" informowała o głośnej sprawie asesora Macieja Sochy.
Choć zbierał on doskonałe opinie o swojej pracy, prezes gdańskiego sądu
rejonowego postanowił wykluczyć go z zawodu: bo orzekał za srogo i był spoza
sędziowskiego rodzinnego klanu. Mówiąc wprost, Maciej Socha nie pochodzi z
prawniczej rodziny, a jego wyroki były bardzo rzadko uchylane przez sądy II
instancji. I nawet jeśli udowodni się złą wolę przełożonych asesora, to przepisy
nie stwarzają młodemu prawnikowi możliwości rehabilitacji...
(INTERIA.PL/PAP) / www.interia.pl / 13-06-2005
|
|
| |
|
|
|
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
 |
|