Strona Główna  |  Sędzia Dariusz C.  |  Krótka historia upadłości Eko-Mysiadło  |  Długa historia Eko-Mysiadło  |  Prasa  |  Komentarze

 

Gazeta Wyborcza
18-03-2005

Sędzia się wykaraskał

     
 
To mógł być honorowy koniec jednego z dwóch z czarnych symboli polskiego sądownictwa. Bo tak o Dariuszu Czajce mówili wczoraj w Sądzie Najwyższym przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Drugi symbol to toruński sędzia Zbigniew Wielkanowski, którego prasa oskarżała o związki ze światem przestępczym.


Czarna sława Czajki szybko nie przeminie. Wczoraj Sąd Najwyższy uznał, że za "grzechy", jakich dopuścił się, pełniąc przez wiele lat funkcję przewodniczącego stołecznego sądu upadłościowego, wystarczy go relegować za stolicę. Przepadł jednomyślny wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, Ministerstwa Sprawiedliwości i rzecznika dyscyplinarnego o wydalenie go z zawodu. Czym zawinił Czajka? Pracę sędziowską doskonale połączył z jednoczesnym budowaniem układu towarzysko-biznesowego.

Co dalej będzie z sędzią? Dwa miesiące temu sam odszedł z zawodu, po 20 latach pracy. Teraz może zostać adwokatem lub radcą prawnym, a po pięciu latach - jak kara się zatrze - znowu ubiegać się o sędziowską togę, np. w stolicy. Do tego czasu może zarządzać Europejską Wyższą Szkołą Prawa i Administracji na Pradze Północ, którą zakładał (notabene mieści się ona w budynku byłego zakładu Leda, którego upadłość współogłaszał jako sędzia). Będzie pracować z siostrzenicą oraz sędziami, których uczelnia pozatrudniała, gdy Czajka trząsł bankructwami. Na liście wykładowców są koledzy, z którymi orzekał w upadłości, sędziowie NSA oraz sądu okręgowego, który go zatrudniał. Okazyjnie gościli tu politycy SLD: Józef Oleksy, Jerzy Jaskiernia czy Ryszard Kalisz, obecnie minister spraw wewnętrznych. Dziekanem wydziału prawa jest były prezes Sądu Najwyższego Tadeusz Szymanek. Jeden z trzech obrońców Czajki w procesie dyscyplinarnym, prywatnie ojciec Jolanty Szymanek-Deresz, szefowej Kancelarii Prezydenta RP.

Czajka w wolnych chwilach będzie mógł popływać na żaglowcu uczelni "Fryderyku Chopinie", na którym przed laty gościła pani prezydentowa Jolanta Kwaśniewska, w ramach akcji dla uczniów "Płyniemy ku Europie". To od niego zaczęły się kłopoty Czajki. Zainteresowała się nim prasa. Na jaw wyszło, że współorzekał o upadłości Centrum Leasingu i Finansów, o co wnosił m.in. Kredyt Bank, który tanio sprzedał uczelni żaglowiec.

Czy wyrok Sądu Najwyższego jest sprawiedliwy? Na pewno ostateczny. I pomyśleć, że gdyby Dariusz Czajka choć trochę sobie pofolgował i usiadł za kierownicą po kielichu, z zawodu sędziowskiego wyleciałby z hukiem.


 
Gazeta Wyborcza  / www.wyborcza.pl / Mariusz Jałoszewski  18-03-2005

 
     
 


 długa historia Eko-Mysiadło  >>      
Strona główna  >>